Nasze historie #Luiza

"Kim jest Kobieta w Cytrynie?"

Zacznijmy od tego, że nie jestem kobietą, jakich spotykasz codziennie całe mnóstwo. Od zawsze chodziłam swoimi ścieżkami i moje wybory lub poglądy były dla wielu osób co najmniej nieoczywiste. Dlaczego określenie “Kobieta w Cytrynie” pasuje do mnie idealnie?
Zacznijmy od tego, że cytryna jest tu symbolem moich dwóch wielkich pasji – jest symbolem roślin, a dokładnie ogrodnictwa i potocznym
określeniem samochodów marki Citroen.

Jak to się wszystko złożyło razem?

Odpowiedź na to pytanie zna mój Tata 🙂 To On marzył o Citroenie DS i dwójce dzieci. No i proszę – marzenie się spełniło, a może nawet trochę bardziej… Nasza rodzina składa się z 4 osób i mnóstwa Citroenów, a na DSie wcale się nie skończyło! Dorastając w towarzystwie naszego pierwszego Citroena – CXa, nie sposób było nie pokochać tej marki. Apetyt rósł w miarę jedzenia, a samochodów przybywało 🙂 W końcu zrozumiałam, że nie umiem i nie chcę jeździć niczym innym. Nowszy czy starszy – byle Citroen…. oczywiście im starszy tym lepszy 🙂 Nie umiem powiedzieć który z nich jest dla mnie najważniejszy, bo każdy jest najważniejszy. W Cxie rozpływam się w wygodzie, za kierownicą Acadiana przemierzam świat, XM to towarzysz podróży codziennych, a 2CV to samochód, którym przejechałam się na niedzielną kawę na 2 dni przed
narodzinami mojego syna (ledwo się zmieściliśmy “we dwoje” za kierownicą).

Moje wspomnienia związane z autami?

Kilka przedstawiają zdjęcia: remont kapitalny CXa, podróże Acadianem po Polsce i książka, której tytuł najlepiej oddaje to, co można o tym aucie powiedzieć – “Dom dzienny, dom nocny”. Belfegora uratowałam przed zezłomowaniem, a kilka lat później był świadkiem i, chcąc nie chcąc, tłem dla pytania, które zadał mi wtedy mój ukochany: “Czy zgodzisz się zostać moją żoną?”. W takich okolicznościach odpowiedź była oczywista! 🙂 XM wozi mnie do pracy w ogrodach. Tu jest najlepszy moment żeby nawiązać do mojej drugiej pasji – ogrodnictwo też “wyciągnęłam” z domu. Wychowałam się wśród samochodów i roślin. Studiowałam ogrodnictwo, ale żadne studia nie nauczą jak mieć intuicję do roślin. Doskonale czuję się w świecie roślin, a ich towarzystwo przynosi mi wiele radości. Na pewno praca w ogrodzie (bo nie mam tu na myśli przerzucania papierków z listą roślin w biurze lub projektów ogrodów) nie jest zawodem kobiecym, czyli lekkim i łatwym. Urządzanie ogrodów i pielęgnacja roślin to zajęcie wymagające siły i odporności. Tak zdecydowałam, że nie zawsze czysta i umalowana, ale zawsze szczęśliwa robię to, co kocham. Dlatego, że moim światem są Citroeny i rośliny, jestem Kobietą w Cytrynie.