Nasze historie #Daniel - część 2

"Druga część tej historii powinna być zatytułowana Peugeot 306, i choć nie był to mój pierwszy samochód to... ale co to ma do Citroena?"

Ten samochód zaczął u mnie francuską historię! …a nie, przepraszam! Wśród przodków był Chopin (niemniej to Polak) i praprababcia o francuskim pochodzeniu. Peugeot 306 to pierwszy francuski samochód w rodzinie (choć być może nie zdaję sobie sprawy ze stanu posiadania przedwojennych przodów).
Kupiony w 1997 roku, poleasingowy z Francji (jeździł w firmie medycznej), stał się samochodem służbowym firmy rodziców. Ekonomiczny, niezniszczalny diesel (bez turbo), koni 64! Wówczas mega dynamiczny… a to, że 15 lat później jeżdżę 1.6 o mocy 225KM to już zostawiam bez komentarza… Więc to nie było tak, że najpierw zafascynowałem się francuską kinematografią, potem było liceum o profilu francuskim, nie! Najpierw wychowałem się na tylnym fotelu oglądając przez szybę mijany świat. Nie było wtedy smartfonów i bajek w zagłówku (cóż za szczęście!), a marzeniem dzieciaka z tylnego fotela był szyberdach!

Jak 306 został moim samochodem i dlaczego był to samochód, który najwięcej mnie nauczył?
To były lata 90 XX wieku, inne czasy, w których chcąc sprzedać coś dobrego, sprzedawało się to rodzinie albo znajomym i to był pierwotny rynek zbytu. Czy teraz znacie teraz kogoś, kto kupiłby cokolwiek okazyjnego od bliskich? W latach 90 kupowało się niespodzianki z ogłoszeń, albo pewniaki ze znanego źródła, wiec po kilku latach Peugeota odkupił od rodziców mój dziadek. Historie z dzieciństwa dziadka związane z II RP i lokalnymi anegdotami życia warszawskiego starego miasta ukształtowały we mnie chęć poznawania przeszłości i zapewne dzięki temu nie miałem żadnych wątpliwości, że muszę studiować historię…
Wartość zachowania zabytków była wpisana w tę edukację. Tak więc, po śmierci Dziadka, samochód został jako pamiątka rodzinna, a ja chcąc by ten samochód był coraz fajniejszy nauczyłem się być mechanikiem, elektrykiem i zajmowałem się wszystkimi dziedzinami związanymi z motoryzacją, ale miałem już podstawy, bo to wszystko za sprawą kolejnej drogiej mi osoby, o której w kolejnej części (no i samochodzie, który jest moim pierwszym)…

A w związku z tym, że zmieniające się ceny są pewnego rodzaju hobby społecznym to używany, trzyletni samochód kosztował 29036 zł. Dalej? 2002 rok, serwis w ASO, wymiana oleju i filtra – części z robocizną 169 zł… no dobra, ale w tym samym czasie roczne OC w Warcie 986 zł, a minimalne wynagrodzenie w 2003 roku- 800 zł!